Obudziłam się wcześnie rano, za
oknem było jeszcze szaro. Śnieg grubą warstwą zalegał na trawniku i gałęziach
drzew. Przeciągnąwszy się, popatrzyłam na śpiącego Dave’a i delikatnie musnęłam
wargami jego policzek.
-
Już nie śpisz? – wymamrotał w półśnie. Na jego twarzy pojawił się lekki,
jednodniowy zarost, co uczyniło go jeszcze bardziej pociągającym niż zwykle.
-
Idę do kuchni, masz na coś ochotę?
-
Kawy… - jęknął i przewrócił się na drugi bok.
Wstałam
z łóżka i wsunęłam stopy w ciepłe kapcie. W kuchni było niesamowicie zimno,
jednak okna były zamknięte. Nie rozumiałam skąd ten chłód, ale stwierdziłam, że
tym bardziej potrzebuję gorącej herbaty. Drzwi sypialni cicho skrzypnęły i
usłyszałam kroki w korytarzu. Dave podszedł do mnie i objął mnie od tyłu. Od
razu zrobiło mi się cieplej, był wręcz gorący. Jego dłonie powoli przesunęły
się po mojej talii i spoczęły na brzuchu.
