Wzorem wszelkich centrów handlowych, Tatis przyspiesza święta! To oznacza, że już dziś zaserwowałam Wam rozdział gwiazdkowy. W tym rozdziale dowiecie się kilku rzeczy i głównej bohaterce i... a zresztą, czytajcie :)
***
Moje życie w Mystic Falls stało się
normalne. Praca, dom i randki (tak randki!) z Dave’m skutecznie zapełniały mi
czas. Od czasu do czasu wyskakiwałam na piwo do Grilla, jednak te wypady były
jedynie przykrywką do spotkań z Mattem. Pierwszy śnieg spadł dokładnie jeden
dzień przed Wigilią, która wypadała w poniedziałek. Dave wyjechał na święta do
rodziny i mimo, że proponował mi gościnę odmówiłam. Miałam kota i nie miałam
ochoty patrzeć na szczęśliwe rodzinne spotkania. W weekend zrobiłam zapas zakupów,
czyli kupiłam pięć butelek wina i trochę jedzenia (między innymi pięć opakowań
babeczek w proszku do samodzielnego wypieku), byłam więc wzorowo przygotowana
do świąt. Usiadłam z kieliszkiem wina na parapecie w salonie i przyglądałam się
pięknie ozdobionym domom. W Polsce tradycja oświetlania budynków na święta była
dość młoda, tutaj jednak żaden dom nie miał prawa być nieoświetlony. Żaden,
oprócz mojego. Nagle ktoś zapukał do drzwi, kiedy je otworzyłam, zauważyłam
zarumienione twarze Matta i April, oraz zupełnie nie zarumienione Stefana i
Eleny.