Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grill. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grill. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 maja 2013

Rozdział 16


 Od siebie mam do dodania tylko tyle, że: Ten rozdział jest dowodem na to, iż moje opwiadanie zyje własnym życiem.
życze Wam miłej lektury i dziękuje osobom, którym chce się komentowac moje wypociny :0 Naprawdę gdyby nie Wy to nie miałabym ochoty więcej pisać :)

 

            Światła były zapalone, a w powietrzu unosił się zapach gotowanej kiszonej kapusty, albo po prostu czegoś skiśniętego. Położyłam dłoń na przytwierdzonym do paska mieczu, gotowa w każdej chwili wyciągnąć go i stanąć do walki z Lilith. Jednak pomieszczenie było puste. Umyte i wypolerowane szklanki stały równo ustawione na półce za barem, krzesła były pozakładane na stoliki, słowem – czysto i schludnie. Żadnych śladów działalności jakiegokolwiek demona. Oprócz tego smrodu, ale kto by się przejmował smrodem? W pewnym momencie ciszę przeciął dźwięk bili toczącej się po stole bilardowym, odruchowo spojrzałam w tamtą stronę – bila powoli dotoczyła się do końca stołu i zatrzymała przy ściance.
- Czekam! – Krzyknęłam, starając się nadać swojemu głosowi nutkę pewności. Chyba się nawet udało.

piątek, 30 listopada 2012

Rozdział 5


  Kolejny rozdział :) Wydaje mi się, że jest krótszy niż poprzedni, mimo to obfituje w kilka dość ciekawych (moim zdaniem) scen. Jednocześnie chciałabym Wam zaproponować udział w konkursie organizowanym przez prozaicy.blogspot.com, więcej informacji uzyskacie klikając w button:


   


             Wszystko wróciło do normy i prawie w ogóle przestałam widywać Damona. Rebekah schodziła mi z drogi i nawet przestała dokuczać Elenie  byleby tylko mnie nie widywać. Skupiłam się na pracy, rozwiązując bardziej, lub mniej skomplikowane uczniowskie problemy. Tego dnia umówiłam się z Mattem w grill i naprawdę cieszyłam się na to spotkanie, nie tylko dlatego, że lubiłam Matta.

piątek, 16 listopada 2012

Rozdział 3

Nigdy nie lubiłam, kiedy ludzki wzrok i myśli skupiały się na mojej osobie. Niestety apel szkolny był jedną z takich sytuacji, kiedy było to nieuniknione. Dyrektor szkoły krótko mnie przedstawił. Dzięki temu dowiedziałam się, że pochodzę z Richmond i ukończyłam tamtejszy college na kierunku socjologii. Dyrektor wgłębiał się w szczegóły mojej pracy, tłumacząc dlaczego jest ona tak potrzebna uczniom liceum, a ja postanowiłam przyjrzeć się kwiatowi młodzieży Mystic Falls. Odnalezienie Eleny i Stefana nie zajęło mi wiele czasu. Stali z tyłu, trzymając się za ręce i próbowali skupić się na słowach dyrektora, który – nie oszukujmy się – mocno przynudzał. Tuż obok Tyler szeptał coś do ucha Caroline, na co blondynka zmierzyła mnie zaciekawionym spojrzeniem. Bonnie stała nieco z przodu i wyglądała na wyjątkowo rozkojarzoną.

sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 2


Zza sennej zasłony dobiegał mnie odgłos walenia do drzwi. Najwyraźniej ktoś chciał się do mnie dostać. Z roztargnieniem pomyślałam, że pewnie kot znów narobił sąsiadce na parapet. No cóż, tyle razy mówiłam jej, by go nie dokarmiała, a ona nie słuchała, więc teraz miała za swoje. Otworzyłam oczy i podniosłam się z kanapy. To był właśnie ten moment, kiedy zorientowałam się, że nie mam kota, nie mam natrętnej sąsiadki zza ściany i w ogóle mam niewiele. Właściwie to powinnam się cieszyć. Jakimś magicznym sposobem znalazłam się w mieście, gdzie pełno jest przystojniaków – z Damonem Salvatore na czele.  Jednak spójrzmy prawdzie w oczy. Nawet jeśli uda mi się go spotkać i nie stanę się jego kolacją, to jakie mam szanse na zainteresowanie go swoją osobą? Marne.