Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klaus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klaus. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 18

Oto oddaję w Wasze ręce świeżutki i (mam nadzieję) długo wyczekiwany osiemnasty rozdział, który jest pewnego rodzaju zakończeniem. Pisałam malodramatycznie (szczególnie koncówkę), ale nie popłakałam się, więc Was pewnie tez aż tak bardzo nie ruszy. Życze miłej lektury i pozdrawiam (i zapraszam do zakładki zwiastuny ;))




            Kiedy dotarliśmy do drzwi sypialni Damona, zrobiło mi się słabo. Nie wiedziałam jak zareaguje na moje wyznanie. Szczególnie, że widziałam ten blask w jego oczach. Objął mnie i przyciągnął do siebie, a ja pragnęłam tylko zatrzymać czas w miejscu i nie musieć nic mówić. Jednak nie po raz pierwszy przekonałam się, ze moje życzenia i to, czego pragnęłam miało niewielkie pokrycie w rzeczywistości. Usta Damona znalazły się tuż przy moim uchu.
- Co takiego chciałaś mi powiedzieć?


sobota, 25 maja 2013

Rozdział 16


 Od siebie mam do dodania tylko tyle, że: Ten rozdział jest dowodem na to, iż moje opwiadanie zyje własnym życiem.
życze Wam miłej lektury i dziękuje osobom, którym chce się komentowac moje wypociny :0 Naprawdę gdyby nie Wy to nie miałabym ochoty więcej pisać :)

 

            Światła były zapalone, a w powietrzu unosił się zapach gotowanej kiszonej kapusty, albo po prostu czegoś skiśniętego. Położyłam dłoń na przytwierdzonym do paska mieczu, gotowa w każdej chwili wyciągnąć go i stanąć do walki z Lilith. Jednak pomieszczenie było puste. Umyte i wypolerowane szklanki stały równo ustawione na półce za barem, krzesła były pozakładane na stoliki, słowem – czysto i schludnie. Żadnych śladów działalności jakiegokolwiek demona. Oprócz tego smrodu, ale kto by się przejmował smrodem? W pewnym momencie ciszę przeciął dźwięk bili toczącej się po stole bilardowym, odruchowo spojrzałam w tamtą stronę – bila powoli dotoczyła się do końca stołu i zatrzymała przy ściance.
- Czekam! – Krzyknęłam, starając się nadać swojemu głosowi nutkę pewności. Chyba się nawet udało.

środa, 15 maja 2013

Rozdział 15

Jest kolejny rozdział. Powiem szczerze, że jestem z niego dumna, choc może niektórym z Was nie spodoba się to co w nim zawarłam. Podoba mi się kierunek, w krótym zmierza ta historia i moge Was zapewnić, ze nie zakończy się ona zbyt szybko. W każdym bądź razie rozdział jest i czeka na opinie. Tak samo zreszta jak zakładka "Galeria". co o niej myslicie? Dobry pomysł? Kontynuować, czy skasować?
           
 
            Oto kobieta wzgardzona. Przypatrz jej się dobrze. Siedzi w barze, przy którym Grill wydaje się być wysokiej klasy restauracją. Ceglane ściany i betonowa podłoga. Stoliki mają nogi wtopione w beton, prawdopodobnie po to, by nikt nimi nie rzucał. Krzesła chyboczą się na powyginanych nogach, blat baru lepi się od rozlanych drinków. Głośna muzyka jest tak agresywna, że nie da się usłyszeć własnych myśli. Kobieta przy barze zamawia kolejnego drinka, sama już nie wie, który to z kolei, i wychyla go szybko, jakby bała się, że jeśli chwilę poczeka to odejdzie jej ochota na dalsze picie.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 14

Dobra, dałam ciała. Na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że naprawdę dużo pracuję i gdy wracam do domu, to nie mam ochoty na pisanie. A raczej siły :D bo wieczorami, leżąc w łóżku obmyślam dalszy ciąg przygód Olivii. Nie wiem, czy wiecie, ale romansidło zostało ocenione przez Jaelithe, po przeczytaniu jej oceny postanowiłam zastosować się do rad, których mi udzieliła. Dlatego też w tym rozdziale jest sporo opisów, przede wszystkim chciałam skupić się na otoczeniu i postaciach - nie wiem czy mi wyszło, sami oceńcie. Nie przedłużając - miłego czytania.

            Obudziłam się rześka i radosna, na stoliku nocnym leżało śniadanie, a przez uchylone okno wlatywało do pokoju świeże powietrze. W ekspresowym tempie pochłonęłam przygotowaną jajecznicę po czym przypomniało mi się, że coś mnie ugryzło wczorajszego wieczora. Postanowiłam odwinąć bandaże i sprawdzić jak się ma moja rana, jednak z wielkim zaskoczeniem odkryłam, że na moim ramieniu nie było żadnego bandaża. Ba! Nie było nawet żadnej rany. Jedynie kilka małych blizn. Wychodziło na to, że któryś z wampirów nakarmił mnie w nocy swoja krwią, a to oznaczało, że nie byłam w zbyt dobrym stanie. W jednej chwili zalała mnie fala wspomnień. Matt, April i moja rozmowa z sukkubem. „Pani znisssszczy pannę Piemonte…”

środa, 20 marca 2013

Rozdział 13

I kolejny rozdział, z którego nie jestem zbyt zadowolona, ale może Wam się spodoba :) Z ciekawostek - dziś są imieniny Klemensa (tak tak, sprawdźcie w kalendarzach) więc myślę, że data na publikację rozdziału jak najbardziej trafna. Gdybym miała podzielić to opowiadanie na części, to mogłabym śmiało stwierdzić, że część druga rozpoczęła się już w poprzednim rozdziale. W tym natomiast pojawi się kolejny bohater serialowy i mam nadzieję, że moja kreacja tego pana przypadnie Wam do gustu. Z dobrych wieści: mam napisane kilka linijek rozdziału 14-go jest więc szansa, że pojawi się on w mniejszym odstępie czasowym niż ten :). Nie przedłużając - zapraszam na rozdział 13-ty.



Przepłakałam pół nocy. Tak, dokładnie tak. Dokoła sukkuby panoszyły się w ciałach moich koleżanek, wysysając z moich przyjaciół życiową energię,  ja spędziłam noc na płaczu i użalaniu się nad sobą. Byłam egoistką, zapatrzoną w siebie i swoje problemy. Czułam się z   tym okropnie i chciałam przestać, ale cały czas miałam przed oczami twarz Damona. W uszach brzmiały mi jego słowa o tym jak bardzo mnie nienawidzi. Gdybym nie była wtedy zrozpaczona, niechybnie porównałabym tą sytuację do dialogu Króla Juliana z Melmanem, ale cóż. Rozpacz wzięła górę. On nic nie rozumiał.