Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiosna. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2013

Rozdział 15

Jest kolejny rozdział. Powiem szczerze, że jestem z niego dumna, choc może niektórym z Was nie spodoba się to co w nim zawarłam. Podoba mi się kierunek, w krótym zmierza ta historia i moge Was zapewnić, ze nie zakończy się ona zbyt szybko. W każdym bądź razie rozdział jest i czeka na opinie. Tak samo zreszta jak zakładka "Galeria". co o niej myslicie? Dobry pomysł? Kontynuować, czy skasować?
           
 
            Oto kobieta wzgardzona. Przypatrz jej się dobrze. Siedzi w barze, przy którym Grill wydaje się być wysokiej klasy restauracją. Ceglane ściany i betonowa podłoga. Stoliki mają nogi wtopione w beton, prawdopodobnie po to, by nikt nimi nie rzucał. Krzesła chyboczą się na powyginanych nogach, blat baru lepi się od rozlanych drinków. Głośna muzyka jest tak agresywna, że nie da się usłyszeć własnych myśli. Kobieta przy barze zamawia kolejnego drinka, sama już nie wie, który to z kolei, i wychyla go szybko, jakby bała się, że jeśli chwilę poczeka to odejdzie jej ochota na dalsze picie.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 14

Dobra, dałam ciała. Na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że naprawdę dużo pracuję i gdy wracam do domu, to nie mam ochoty na pisanie. A raczej siły :D bo wieczorami, leżąc w łóżku obmyślam dalszy ciąg przygód Olivii. Nie wiem, czy wiecie, ale romansidło zostało ocenione przez Jaelithe, po przeczytaniu jej oceny postanowiłam zastosować się do rad, których mi udzieliła. Dlatego też w tym rozdziale jest sporo opisów, przede wszystkim chciałam skupić się na otoczeniu i postaciach - nie wiem czy mi wyszło, sami oceńcie. Nie przedłużając - miłego czytania.

            Obudziłam się rześka i radosna, na stoliku nocnym leżało śniadanie, a przez uchylone okno wlatywało do pokoju świeże powietrze. W ekspresowym tempie pochłonęłam przygotowaną jajecznicę po czym przypomniało mi się, że coś mnie ugryzło wczorajszego wieczora. Postanowiłam odwinąć bandaże i sprawdzić jak się ma moja rana, jednak z wielkim zaskoczeniem odkryłam, że na moim ramieniu nie było żadnego bandaża. Ba! Nie było nawet żadnej rany. Jedynie kilka małych blizn. Wychodziło na to, że któryś z wampirów nakarmił mnie w nocy swoja krwią, a to oznaczało, że nie byłam w zbyt dobrym stanie. W jednej chwili zalała mnie fala wspomnień. Matt, April i moja rozmowa z sukkubem. „Pani znisssszczy pannę Piemonte…”

środa, 20 marca 2013

Rozdział 13

I kolejny rozdział, z którego nie jestem zbyt zadowolona, ale może Wam się spodoba :) Z ciekawostek - dziś są imieniny Klemensa (tak tak, sprawdźcie w kalendarzach) więc myślę, że data na publikację rozdziału jak najbardziej trafna. Gdybym miała podzielić to opowiadanie na części, to mogłabym śmiało stwierdzić, że część druga rozpoczęła się już w poprzednim rozdziale. W tym natomiast pojawi się kolejny bohater serialowy i mam nadzieję, że moja kreacja tego pana przypadnie Wam do gustu. Z dobrych wieści: mam napisane kilka linijek rozdziału 14-go jest więc szansa, że pojawi się on w mniejszym odstępie czasowym niż ten :). Nie przedłużając - zapraszam na rozdział 13-ty.



Przepłakałam pół nocy. Tak, dokładnie tak. Dokoła sukkuby panoszyły się w ciałach moich koleżanek, wysysając z moich przyjaciół życiową energię,  ja spędziłam noc na płaczu i użalaniu się nad sobą. Byłam egoistką, zapatrzoną w siebie i swoje problemy. Czułam się z   tym okropnie i chciałam przestać, ale cały czas miałam przed oczami twarz Damona. W uszach brzmiały mi jego słowa o tym jak bardzo mnie nienawidzi. Gdybym nie była wtedy zrozpaczona, niechybnie porównałabym tą sytuację do dialogu Króla Juliana z Melmanem, ale cóż. Rozpacz wzięła górę. On nic nie rozumiał.

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 12

Jest rozdział, radujmy się :) Chciałam Was wszystkich przeprosić za zaległości na Waszych blogach, obiecuję, ze nadrobię w tym tygodniu :)

            Co niby IM się udało? I kogo miał na myśli ten dupek mówiąc „my”? Walczyły we mnie skrajne emocje, a właściwie sama byłam tymi emocjami. Z jednej strony nienawidziłam go. Nienawidziłam go za zdradę, za to, że mnie zabił, za to, że o mnie nie pamiętał, a z drugiej strony ponad wszystko chciałam go przytulić i powiedzieć jak bardzo mi go brakowało.  Krążyłam wokół mojego uwielbianego wroga lub, jak kto woli, znienawidzonego ukochanego i nie wiedziałam nic. Nie wiedziałam co zrobić, jak reagować na jego obecność, co on zrobi i co stanie się, kiedy zjawi się Bonnie. Bo co do tego, że się zjawi nie miałam żadnych wątpliwości. Kolejnym dezorientującym faktem była współpraca tej dwójki. Przecież się nienawidzili.

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 11



            Byłam jakby otoczona jedwabistym kokonem. Wszelkie odgłosy i obrazy docierały do mnie zza grubej, mlecznej kotary. Miejsce, w którym się znajdowałam było ciche i przytulne, chciałam zostać tu na zawsze. Miałam święty spokój, nic mnie nie denerwowało, nie przerażało, na niczym mi nie zależało. Jakąś małą częścią swojego jestestwa skupiłam się na narządzie wzroku. Widziałam mężczyznę leżącego na podłodze, jego twarz wykrzywiały ból i wściekłość. Widziałam krew i drobną kobiecą dłoń rozdzierającą klatkę piersiowa mężczyzny. Ten widok miał w sobie coś niepokojącego, a ja nie chciałam być niepokojona. Wróciłam do swojego azylu. Do miękkiego i cichego zakątka we własnym ciele, gdzie mój umysł mógł czuć się bezpieczny.