Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebekah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebekah. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 listopada 2012

Rozdział 4


Rozdział czwarty. Mam nadzieję, że będzie Wam się go dobrze czytać. Nadszedł ten moment, w którym muszę podziękować moim czytelni(cz)kom za to, że są i komentują moje wypociny. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy i jakiego daje kopa do dalszego pisania! Fajnie by było, gdybyście mi wytykały wszelkie literówki i błędy jakie zauważycie - to na pewno pomoże w jakości opowiadania. No dobra nie smęcę więcej i zapraszam do czytania ;)


Ochłodzenie przyszło z drugim tygodniem października. Wyszłam z domu ubrana w garsonkę, którą zwykle zakładałam do pracy i natychmiast wróciłam. Było zimno, mroźny podmuch uderzył mnie w twarz, kiedy tylko zeszłam z werandy. Pierwszym pomysłem było pozostanie w domu, ale tego niestety zrobić nie mogłam. Chcąc nie chcąc ruszyłam do pracy, starając się nie kulić z zimna przy każdym kroku. Nic z tego. Moje mięśnie zaciskały się, gdy tylko poczułam chłód na którejś partii ciała. Do liceum dotarłam zmarznięta i z czerwonym nosem. Uczniowie patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale do tego akurat rodzaju spojrzenia zdążyłam się przyzwyczaić.

piątek, 16 listopada 2012

Rozdział 3

Nigdy nie lubiłam, kiedy ludzki wzrok i myśli skupiały się na mojej osobie. Niestety apel szkolny był jedną z takich sytuacji, kiedy było to nieuniknione. Dyrektor szkoły krótko mnie przedstawił. Dzięki temu dowiedziałam się, że pochodzę z Richmond i ukończyłam tamtejszy college na kierunku socjologii. Dyrektor wgłębiał się w szczegóły mojej pracy, tłumacząc dlaczego jest ona tak potrzebna uczniom liceum, a ja postanowiłam przyjrzeć się kwiatowi młodzieży Mystic Falls. Odnalezienie Eleny i Stefana nie zajęło mi wiele czasu. Stali z tyłu, trzymając się za ręce i próbowali skupić się na słowach dyrektora, który – nie oszukujmy się – mocno przynudzał. Tuż obok Tyler szeptał coś do ucha Caroline, na co blondynka zmierzyła mnie zaciekawionym spojrzeniem. Bonnie stała nieco z przodu i wyglądała na wyjątkowo rozkojarzoną.