Udało się! Już myślałam, że kolejną notką będzie informacja o Liebster Awards i przeprosiny, że nie dodaję nowego rozdziału, a jednak dałam radę i napisałam dziesiąty rozdział. Nie przedłużając, zapraszam do lektury.
Spodziewałam się najgorszego.
Śmierci, niewyobrażalnego bólu, czegokolwiek. Myślałam, że będzie mnie trzymał
w lochu, lub ciemnej, śmierdzącej celi. Obudziłam się jednak we własnym
salonie, a jedyną niedogodnością były związane ręce i nogi. No cóż, zaczynałam
mieć dosyć obsesji Klemensa na moim
punkcie. Mój chyba-już-były psychopatyczny facet i oprawca w jednym krążył po
pokoju, niepewnie zerkając w moją stronę. Próbowałam dokonać jakiejkolwiek
oceny sytuacji, zmierzyć szanse na ucieczkę, czy przechytrzenie Klemensa,
jednak cichy głosik z tyłu głowy podszeptywał mi, że nie mam szans.